środa, 30 grudnia 2009

poniedziałek, 14 grudnia 2009

przyszła zima

i Bazyl się wygrzewa na kuchennym stole

środa, 9 grudnia 2009

jestem fotografem i pracuję jeden dzień w tygodniu

prawda to? niestety to wierutna bzdura :) ktoś to nawet ładnie opisał i zrobił piękny diagram http://www.ispwp.com/the-secret-life-of-wedding-photographers.html


jak to dobrze że kocham tą pracę, męczyłabym się strasznie gdyby tak nie było ;)

wszystkie zamieszczone wypowiedzi w tym artykule są jakby moje, spodobało mi się zwłaszcza określenie Jamie'go Boswortha (...) "where April to November is one long blur" ładniej bym tego nie ujeła :) Moja rodzina i przyjaciele wiedzą że w te miesiące mnie nie ma, odzywam się skruszona zwykle wczesną zimą by znów nawiązać kontakty. Dobrze że jest zima :)

środa, 2 grudnia 2009

i jeszcze raz

STRASZNIE ciężko pracuje mi się nad tą sesją, nie dlatego, że zdjęcia nie wyszły i trzeba je ratować, nie dlatego, że z modelami coś nie tak - bo widać że Marta jest piękną kobietą a Aaron w swoim szkockim stroju wygląda bosko (btw po ich ślubie i weselu gdzie zobaczyłam kilku facetów w takich spódniczkach stwierdziłam że to jest niesamowicie elegancki, męski i seksowny strój ;))

ale dlatego, że patrzę na takie zdjęcie i myślę o tym że w tym jacuzzi z widokiem na ocean pluskałam się nie raz. Oczywiście chciałabym cudownym sposobem znaleźć się tam za chwilę i znów pomoczyć pupę ;)

Praktycznie cała sesja jaką tu pokażę była zrealizowana w hotelu gdzie mieszkaliśmy. A jeśli nie na terenie hotelu to w najbliższej okolicy - np na wydmach zwanych Dunas de Maspalomas. Marta z Aaronem przylecieli do nas na chwilę na zdjęcia, na zbyt krótką chwilę :)

Aaron i 3x Marta :)