Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lisbon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lisbon. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 września 2010

lizbona

jesień sprawia że mój organizm zaczyna intensywnie myślec o urlopie, od kilku lat właśnie późną jesienią mam czas na urlopy i wyjazdy tak więc gdy zaczynają spadać liście z drzew, ja z niecierpliwości zaczynam tupać nogami ;) Dwa lata temu udało mi się pojechać do Lizbony, to była moja pierwsza prawdziwie zagraniczna "wyprawa"*1 i chyba wycisnęła w mojej pamięci trwałe piętno. To przepiękne miasto, marze by tam wrócić i by tym razem ruszyć też w głąb Portugalii. Dzisiaj Lizbona jakoś często wracała w myślach, z tych powrotów zajrzałam do folderu ze skanami z tego niesamowitego miasta. Te klatki byly robione na wysokoczułym filmie o iso 3200, na pentaconie sixie który zabrałam ze sobą na kilka wieczorno nocnych spacerów. Jednego żałuję - tego że nie odważyłam się wziąć ze sobą aparatu juz pierwszego wieczoru, żaden następny nie dał mi tyle zachwytów nad miejscem, tyle widzianych potencjalnych kadrów co ten pierwszy - gdy patrzyłam na wszystko i byłam jednym zadziwieniem i zapatrzeniem.

*1. "wyprawa" zabawnie brzmi nawet w moich uszach a co dopiero mówić o niektórych znanych mi obiezyświatach. Chociażby dzisiaj oglądałam przepiękne zdjęcia z Kuby mojej dawnej panny młodej. Oj zazdroszczę Ci Marto zazdroszczę ;)






niedziela, 7 czerwca 2009

lizbona i otworki

starając się zapanować nad chaosem jaki zapanował w moim komputerze (tysiące plików, chore ilości zdjęć) natrafiłam na katalog ze skanami z Lizbony. Zdjęcia zrobione pentaconem sixem i otworkiem Samo robienie zdjęć było jedną wielką improwizacją, nie miałam statywu, nie obliczałam czasów naświetleń - tylko przyciskałam aparat do w miarę stabilnej powierzchni i zdejmowałam osłonkę z otworka radośnie licząc sobie - czasami do 5 jeśli było dużo słońca, czasami dłużej gdy było go mniej. Brak statywy zemścił się na mnie poruszeniem większości zdjęć ale moja metoda na naświetlanie okazała się skuteczna ;)

ps - obiecuję że w następnym poście zajmę się tematem jaki teraz mnie najbardziej pochłania - ślubami ;)





piątek, 14 listopada 2008

moja Lizbona czyli to nie będzie post z fotografia ślubną ;)

a kiedyś tam poskanuje klatki z średniego i otworka ;)

Moja Lizbona smakuje espresso które jest tańsze niż woda, dojrzałym mango, świeżymi krewetkami w białym winie i kolendrze, pasteis de nata i kasztanami sprzedawanymi na każdym rogu. Słychać "obrigado" czuć zimny wiatr od oceanu, jest piękna :)