środa, 30 października 2013

Gosia + Dominik, ich opowieść zapisana w zdjęciach

 przygotowania: Hotel Cristal Białystok
ceremonia: Katedra Białostocka
przyjęcie: Lipowy Most Golf Park w Supraślu

















































































piątek, 18 października 2013

Marlene Dietrich

czyli Gosia z którą chodziłam do liceum ale wstyd się przyznać, nie pamiętam Jej zupełnie. Za swoje usprawiedliwienie mam to, że była w młodszym roczniku i kto wtedy zwracał uwagę na młodsze dzieciaki... ;)

 Ciągle się zbieram by dłuższy wpis zrobić  i w końcu ten dzień nadejdzie ;)

czwartek, 10 października 2013

Gosia i Dominik. ślub w BIałmstoku

to jest jedna z tych par które sprawiają że mysle że mam najlepszą pracę pod słońcem. Czekam i wypatruję takich osób, niech się trafiają coraz częściej. Będzie cały wpis bo to chyba jeden z moich ulubionych tegorocznych reportaży, ech co to był za ślub!

śluby, jesień, śliwki i kawa

Mam dla Was od groma zapowiedzi, dużo się działo u mnie ostatnimi czasy.

Po pierwsze, wyszłam za mąż, zaraz wracam ;) Miesiąc już mija od ślubu a mnie nadal dziwi obrączka na palcu. To było bardzo dzwine doświadczenie ;) Byłam przekonana że jako weteranka khe khe takich uroczystości będę spokojnie, dystyngowanie mówic co trzeba, chłonąć każdą chwilę pełna zen jak te lilie na spokojnej tafli jeziora ;) Nie wyszło ;)
W czasie przysięgi najpierw zamilkłam, później z wielkim trudem szeptem wymówiłam część słów a później - tak - pojawiły się łzy. I gdzie ten spokój wynikający z oglądania setek takich sytuacji? ;)

Bardzo mnie i mojemu M. zależało by nasz ślub, nasze wesele było "naszym" tak bardzo jak to tylko możliwe. Sami przygotowaliśmy większość dekoracji, za kwiaty była jednak odpowiedzialna fenomenalna Asia Lewandowska w Manufaktury Kwiatowej. Sami zrobiliśmy prezenty dla gości, zmieniliśmy słodki tort na tort z toskańskich serów (które uwielbiamy) Zrobiliśmy nalewki do rozgrzania, ciasteczka na słodki bufet, nasi bliscy zamiast kwiatów również przygotowali nalewki i słodkości, wszystko było podpisane by było wiadomo kto co zrobił.

Wyrzuciliśmy wszystkie  te elementy tego dnia o których wiedzieliśmy że by nam nie pasowały ;) Tak więc była przejażdżka metrem do Pałacu Ślubów, nie było powitania chlebem i solą, nie było oczepin za to była dobra zabawa i ognisko. Było pięknie. Chciałabym namówić wszystkie pary zastanawiające się jak zorganizować ten dzień by zrobiły to po swojemu.

Zdjęcia poniżej zrobiła w czasie przyjęcia Kasia Kryńska, nasza przyjaciółka.





 ja z moją siostrą i siostrzenicą w czasie chyba najlepszej atrakcji jaką mogliśmy gościom zafundować, poniżej księga gości z częścią zdjęć z fotobudki.