piątek, 18 października 2013
czwartek, 10 października 2013
śluby, jesień, śliwki i kawa
Mam dla Was od groma zapowiedzi, dużo się działo u mnie ostatnimi czasy.
Po pierwsze, wyszłam za mąż, zaraz wracam ;) Miesiąc już mija od ślubu a mnie nadal dziwi obrączka na palcu. To było bardzo dzwine doświadczenie ;) Byłam przekonana że jako weteranka khe khe takich uroczystości będę spokojnie, dystyngowanie mówic co trzeba, chłonąć każdą chwilę pełna zen jak te lilie na spokojnej tafli jeziora ;) Nie wyszło ;)
W czasie przysięgi najpierw zamilkłam, później z wielkim trudem szeptem wymówiłam część słów a później - tak - pojawiły się łzy. I gdzie ten spokój wynikający z oglądania setek takich sytuacji? ;)
Bardzo mnie i mojemu M. zależało by nasz ślub, nasze wesele było "naszym" tak bardzo jak to tylko możliwe. Sami przygotowaliśmy większość dekoracji, za kwiaty była jednak odpowiedzialna fenomenalna Asia Lewandowska w Manufaktury Kwiatowej. Sami zrobiliśmy prezenty dla gości, zmieniliśmy słodki tort na tort z toskańskich serów (które uwielbiamy) Zrobiliśmy nalewki do rozgrzania, ciasteczka na słodki bufet, nasi bliscy zamiast kwiatów również przygotowali nalewki i słodkości, wszystko było podpisane by było wiadomo kto co zrobił.
Wyrzuciliśmy wszystkie te elementy tego dnia o których wiedzieliśmy że by nam nie pasowały ;) Tak więc była przejażdżka metrem do Pałacu Ślubów, nie było powitania chlebem i solą, nie było oczepin za to była dobra zabawa i ognisko. Było pięknie. Chciałabym namówić wszystkie pary zastanawiające się jak zorganizować ten dzień by zrobiły to po swojemu.
Zdjęcia poniżej zrobiła w czasie przyjęcia Kasia Kryńska, nasza przyjaciółka.

ja z moją siostrą i siostrzenicą w czasie chyba najlepszej atrakcji jaką mogliśmy gościom zafundować, poniżej księga gości z częścią zdjęć z fotobudki.
Po pierwsze, wyszłam za mąż, zaraz wracam ;) Miesiąc już mija od ślubu a mnie nadal dziwi obrączka na palcu. To było bardzo dzwine doświadczenie ;) Byłam przekonana że jako weteranka khe khe takich uroczystości będę spokojnie, dystyngowanie mówic co trzeba, chłonąć każdą chwilę pełna zen jak te lilie na spokojnej tafli jeziora ;) Nie wyszło ;)
W czasie przysięgi najpierw zamilkłam, później z wielkim trudem szeptem wymówiłam część słów a później - tak - pojawiły się łzy. I gdzie ten spokój wynikający z oglądania setek takich sytuacji? ;)
Bardzo mnie i mojemu M. zależało by nasz ślub, nasze wesele było "naszym" tak bardzo jak to tylko możliwe. Sami przygotowaliśmy większość dekoracji, za kwiaty była jednak odpowiedzialna fenomenalna Asia Lewandowska w Manufaktury Kwiatowej. Sami zrobiliśmy prezenty dla gości, zmieniliśmy słodki tort na tort z toskańskich serów (które uwielbiamy) Zrobiliśmy nalewki do rozgrzania, ciasteczka na słodki bufet, nasi bliscy zamiast kwiatów również przygotowali nalewki i słodkości, wszystko było podpisane by było wiadomo kto co zrobił.
Wyrzuciliśmy wszystkie te elementy tego dnia o których wiedzieliśmy że by nam nie pasowały ;) Tak więc była przejażdżka metrem do Pałacu Ślubów, nie było powitania chlebem i solą, nie było oczepin za to była dobra zabawa i ognisko. Było pięknie. Chciałabym namówić wszystkie pary zastanawiające się jak zorganizować ten dzień by zrobiły to po swojemu.
Zdjęcia poniżej zrobiła w czasie przyjęcia Kasia Kryńska, nasza przyjaciółka.

ja z moją siostrą i siostrzenicą w czasie chyba najlepszej atrakcji jaką mogliśmy gościom zafundować, poniżej księga gości z częścią zdjęć z fotobudki.
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Ania | Wawo | Stara Oranżeria | magiczne zdjęcia ślubne
taak, mamy połowę sierpnia, ostatni post był kaaawałczasu temu ;) wiem, przepraszam, bloga zapuściłam pajęczyny na nim zarosły i myszy po kątach harcują ;)
ale ale
mam dobre wytłumaczenie
otóż
pani fotograf sama przekona się jak to jest być panną młodą, już niedługo za niecały miesiąc ;)
A ponieważ jestem głupio ambitna z typu "wszystkosamanajlepiejzrobię" to w środku sezonu ślubnego sama klecę dekorację na wesele, sprytnie prawda? :)
Dobrze, dosyć prywaty :)
Niedawno fotografowałam przepiękną ceremonię odnowienia ślubów dwójki szalonych ludzi. Ania, Wawo, po naszym pierwszym spotkaniu poczułam do nich taką sympatię jak rzadko mi się zdarza. Moze zadziałało pokrewieństwo postrzelonych głów bo Ania też sama w większości wykonała te przepiękne dekoracje, sami upiekli tort (TAK TAK TEN tort) a całość odbyła się w totalnie magicznym miejscu jakim jest Stara Oranżeria http://www.staraoranzeria.pl/
Materiał był juz na Bridelle gdzie mnie skomplementowano, a co tam, zacytuję :)
"A do tego wszystkiego (jakby było mało powodów do zawału!) jeszcze zdjęcia EWY LENY BRZOZOWSKIEJ, którą doskonale znają nasi Czytelnicy! Laureatka naszego plebiscytu na najlepsze zdjęcie na blogu (dla przypomnienia TU), autorka wielu niezwykłych reportażyEwa, jak zawsze zachwyca lekkością zdjęć! Kocham jej styl! Nazywam takie zdjęcia amerykańskimi – pełne światła, często robione z ukrycia, bardzo naturalne. Przepiękna zdjęcia detali! (...) Każde zdjęcie ogląda się z ciekawością, przyjemnością i pozytywną zazdrością! Jestem DUMNA! Jestem dumna, że mamy w Polsce takie miejsce, takich fotografów, takich florystów, a przede wszystkim takie Pary, które realizują swoje marzenia o najpiękniejszym dniu w życiu! Ten ślub to najpiękniejszy przykład, że warto dążyć do realizacji swoich marzeń i wizji" http://www.bridelle.pl/?p=49691
smacznego :**
ale ale
mam dobre wytłumaczenie
otóż
pani fotograf sama przekona się jak to jest być panną młodą, już niedługo za niecały miesiąc ;)
A ponieważ jestem głupio ambitna z typu "wszystkosamanajlepiejzrobię" to w środku sezonu ślubnego sama klecę dekorację na wesele, sprytnie prawda? :)
Dobrze, dosyć prywaty :)
Niedawno fotografowałam przepiękną ceremonię odnowienia ślubów dwójki szalonych ludzi. Ania, Wawo, po naszym pierwszym spotkaniu poczułam do nich taką sympatię jak rzadko mi się zdarza. Moze zadziałało pokrewieństwo postrzelonych głów bo Ania też sama w większości wykonała te przepiękne dekoracje, sami upiekli tort (TAK TAK TEN tort) a całość odbyła się w totalnie magicznym miejscu jakim jest Stara Oranżeria http://www.staraoranzeria.pl/
Materiał był juz na Bridelle gdzie mnie skomplementowano, a co tam, zacytuję :)
"A do tego wszystkiego (jakby było mało powodów do zawału!) jeszcze zdjęcia EWY LENY BRZOZOWSKIEJ, którą doskonale znają nasi Czytelnicy! Laureatka naszego plebiscytu na najlepsze zdjęcie na blogu (dla przypomnienia TU), autorka wielu niezwykłych reportażyEwa, jak zawsze zachwyca lekkością zdjęć! Kocham jej styl! Nazywam takie zdjęcia amerykańskimi – pełne światła, często robione z ukrycia, bardzo naturalne. Przepiękna zdjęcia detali! (...) Każde zdjęcie ogląda się z ciekawością, przyjemnością i pozytywną zazdrością! Jestem DUMNA! Jestem dumna, że mamy w Polsce takie miejsce, takich fotografów, takich florystów, a przede wszystkim takie Pary, które realizują swoje marzenia o najpiękniejszym dniu w życiu! Ten ślub to najpiękniejszy przykład, że warto dążyć do realizacji swoich marzeń i wizji" http://www.bridelle.pl/?p=49691
smacznego :**
Subskrybuj:
Posty (Atom)







