A&R przyjechali po mnie pod dom, a ja skorzystałam z okazji i zaprosiłam ich do kuchni co by im zrobić zdjęcie pod obrazem ;) tak jest, ten obraz wisi u mnie w kuchni, na fioletowej ścianie, a ja by objąć ich obiektywem prawie wlazłam do zlewu :) później tylko znajomy Ani i Radka który był z nami na plenerze dostał w twarz moją blendą gdy ją rozkładałam (180 cm długości, by ja rozłożyć na miejscu zdjęć wychodziłam na ulicę ;) ) i mogliśmy jechać na spotkanie przygody ;)












ps. uwielbiam takie plenery slubne















