piątek, 26 czerwca 2009

niedzielnie

małego bohatera tej czerwcowej niedzieli poznałam gdy był jeszcze w brzuchu u mamy, fajnie tak patrzeć z boku jak rodzinka się powiększa :)

Kilka dni temu robiłam też rodzinną sesję innej parze. Parze której kilka lat temu robiłam zdjęcia na ślubie, w międzyczasie była sesja brzuszkowa a w środę sesja z już 1,5 rocznym Jaśkiem. Ale ten czas leci! Mam nadzieję że za czas jakiś będę mogła zobaczyć tez tego maluszka co na razie w brzuszku u mamy się załapał na środową sesję :)

środa, 24 czerwca 2009

aktowo

wtorek, 23 czerwca 2009

sesja narzeczeńska? a po co? ;)

Moi znajomi z Forum Fotografów Ślubnych zrealizowali ostatnio kapitalną rzecz. Monika i Konrad zostali poproszeni o zrobienie sesji narzeczeńskiej (co samo w sobie nie jest niczym zaskakującym) ale już sam pomysł na sesję jest oryginalny - a wykorzystanie zdjęć do dekoracji sali jest świetną propozycją. Zresztą sami zobaczcie u Nich na blogu jak ciekawie wygląda sala przystrojona takimi zdjęciami.

Część zdjęć została później zlicytowana na weselnej aukcji - co też jest zabawnym pomysłem, dobrą alternatywą dla klasycznego i lekko nudnego "wózka". Tutaj możecie zobaczyć fragment licytacji.

Tak więc moje kochane pary którym będę robić sesje tego typu, może skusicie się na takie urozmaicenie wesela? :)

czwartek, 18 czerwca 2009

badylki i maki

wtorek, 16 czerwca 2009

Marta przygotowania

to może troszkę przygotowań? :)












Tata Marty rozładowywał napięcie :))))




to się nazywa zrobić wrażenie!


poniedziałek, 15 czerwca 2009

Marta i Maciek

Martę poznałam rok temu gdy była świadkową mojej ówczesnej panny młodej Agnieszki. Dziewczyny zamieniły się rolami a ja miałam okazję tym razem uczestniczyć w wielkim dniu Marty. W kilka dni po ślubie umówiliśmy sie na popołudniowy plener, a gdy wybiła godzina zero okazało się, że nad Warszawą wisi paskudna, wielka czarna chmura. Ponieważ na zdjęcia wybraliśmy miejsce oddalone od Warszawy zaryzykowaliśmy mając nadzieję że chmurzysko zgubi się gdzieś po drodze ;)

Nie zgubiło się - ale dało nam jakieś 10 minut od wyjścia z samochodu zanim się oberwało. Jakoś niegramatycznie mi wyszło to zdanie ale ja jestem od zdjęć - nie od pisania ;) w każdym bądź razie nastąpiło oberwanie chmury a myśmy ugrzęźli w opuszczonej willi gdzie trzaskały okiennice, deszcz lał się po schodach i nie wiem jak mojej parze - ale mi było straszno ;) W te podarowane 10 minut zrobiliśmy trochę zdjęć - więc wyprawa nie poszła na marne :)




czwartek, 11 czerwca 2009

Ania i Michał plener

jak było?

gorąco ;]
a później Ani trochę chłodno ;) ale mam nadzieję że się opłacało.