niedziela, 27 kwietnia 2008

jak z bicza strzelił

minęło te heh ileśtam lat. Coraz bliżej magicznej i trochę budzącej przestrach liczby trzydzieści (bo nei wiem czy pamiętacie ale jak się miało lat 15 to trzydzistolatkowie wydawali się taaacy poważni, dzieciaci, w związkach formalnych bądź mniej, obciążeni kredytami, skupieni na pracy zawodowej) I co i mija te kilkanaście lat i się okazuję że większość równolatków już dzieciata, mężata, rozwiedziona z kredytami na głowie do sześćdziesiątki ;) A teraz poważnie, przez kilka ostatnich lat coraz lepiej mi na świecie, więcej spokoju i satysfakcji tu odnajduję, jeśli będzie tak dalej się toczyło to czego tu się bać? :) Mam fotografię, mam przyjaciół, są bliscy obok mnie. I choć tak jak dzisiaj - psikus grypowy i losowy sprawił, że ten dzień nie wygląda tak jak miał wyglądać to wiem że jest dobrze.

I laurkę dzisiaj dostałam :)

2 komentarze:

kedzierscy&syn pisze...

Ewunia,
Ja nie miałem obaw związanych z przekraczaniem Rubikonów "dwudziestek", "trzydziestek" i obym nie miał ich dalej. I ty nie miej. Nie budzisz się przecież w dzień którychś urodzin ze świadomością, że oto świat nie jest taki sam. Ta odmiana ma stały charakter, jest ewolucją i tak samo na raty się rozkłada, jak, wybacz nieprzyzwoite słowo, kredyt.
A zatem:
pożycz stówę!
to znaczy: życzę Ci stu lat!
Michał

matrimonio pisze...

Ewo - spóźnione ale szczere i serdeczne życzonka :)